Historia budowy - jak to wszystko się zaczęło, od początku...

ROK 1999
 

22 styczeń godz. 13:00
 

Chyba coś mi się porobiło z głową bo naprawdę buduję jacht - tylko jak bez pieniędzy? Odnalazłem kolegów z Kolejowego Klubu Żeglarskiego w Poznaniu, mają szkielet Maka 666, jest to konstrukcja sklejkowa bezwręgowa, (posiada jedynie wzdłużniki), stoi i marnieje się w baraku na helingu od kilkunastu lat. Rekonesans na miejscu z Tadziem-szwagrem, (od tej chwili wspólnikiem), szkielet nawet nie najgorszy, ma skrzynkę mieczową i 2 pierwsze płaty poszycia dna, sklejka trochę w dwóch miejscach rozwarstwiona, ale przyjdzie na to rada. Decyzja - budujemy tym bardziej, że dostajemy to wszystko w prezencie.

Prezentacja "prezentu"
Moj nowy "prezent"

Teraz pomieszczenie. Mam! - stary warsztat kolejowy przeznaczony do rozbiórki, mam zgodę od dyrektora - za darmo. Rozpoczynamy remont pomieszczeń, naprawiamy dach i wszystko co trzeba.

Pomieszczenie dla Maka
Pomieszczenie dla Maka

26 styczeń


W 14 osób przenosimy i przewozimy na drezynie kolejowej ok. 500 m naszego maka do warsztatu.


3 marzec


Od konstruktora, pana Henryka Jaszczewskiego kupujemy prawo budowy jachtu oraz potrzebne plany. Bardzo sympatyczny pan Henryk udzielił nam również wielu wskazówek dotyczących jachtu i jego budowy.

ROK 2000

3 styczeń 
 

Początek budowy jachtu.
Sklejka wodoodporna mahoniowa (meranti) kupiona w Ostrowie, do tego żywica epoksydowa, mata szklana, klej poliuretanowy construtitex, wkręty do drewna mosiężne 4x30 1000szt i wiele innych rzeczy kupione. 
Pierwsze dni to przymiarki 1 płata sklejki. Sklejka produkowana jest w arkuszach 120*2,5 m i aby otrzymać prawie 7 metrowy płat poszycia trzeba skleić 3 kawałki sklejki. Realizuje się to przez ukosowanie krawędzi sklejki przed sklejeniem, zakładki powinno być ok. 10 (?) grubości (tak mówi literatura). Problem ukosowania rozwiązaliśmy przy pomocy elektrycznej piły prowadzonej na prowadnicy stołu. Wyszło nam zakładki około
6 cm, powinno wystarczyć.

Ułożenie sklejki przy cięciu
10.jpg
11.jpg

15 styczeń

 

Pierwszy płat sklejki przyklejony. Składał się z trzech kawałków sklejki sklejonych razem po wcześniejszym ukosowaniu. Aby wykonać każdy płat sklejki wykonywałem mustro (to po poznańsku wzór, wykrój) z grubego na 2 mm kartonu i dopiero wtedy, jak dobrze wycinaliśmy sklejkę. Do przyklejenia 1 płata sklejki zużyliśmy 145 wkrętów i tyle samo zaślepek z forniru machoniowego, 1 tubę construtitexu, 100 g. żywicy z utwardzaczem. Zaślepki służyły nam do maskowania łbów śrub i klejone były na żywicę, specjalistką od tego była moja córka Agnieszka. Takich płatów czekało nas jeszcze 5 i do tego poszycie pokładu. Każdy następny płat musiał być precyzyjnie dopasowany do wzdłużnika i poprzedniego płata sklejki. Próby zmechanizowania tej pracy nie za bardzo wychodziły. Najlepszy jest Tadziu ze swoim metrowej długości strugiem, a do wygładzenia powierzchni do której przykleimy poszycie używaliśmy kawałka sklejki o gr. 2 cm długości 1 m i szerokości 30 cm z naklejonym grubym papierem ściernym. Szwagier jest też rewelacyjny w pracach z mechaniki, wykonał samoblokujące ściągacze do want i to mając jako wzór tylko zdjęcie które mu pokazałem.

Ściągacze do want

12-18 luty

 

Oblaminowanie skrzynki mieczowej wyszło nawet nieźle. Mamy nadzieję, że będzie szczelna. Heblowanie, szlifowanie itd. W międzyczasie kleimy z kilku warstw sklejki grubości 1 cm płetwę sterową i mieczową. Po nadaniu im odpowiednich kształtów zgodnych z dokumentacją zaczyna się obróbka płaszczyzn natarcia i spływu tak, aby nadać im kształt skrzydła. Wypełniamy je ołowiem i laminujemy malując kilkoma warstwami poliuretanu bezbarwnego, a na koniec kilka warstw na czerwono (po roku pływania krawędź natarcia pokryliśmy blachą z nierdzewki) na zdjęciu widać dlaczego. Dalej kleimy następne płaty poszycia. Zajęło to nam kilka miesięcy i mnóstwo zdrowia. Niestety z tego etapu zdjęć brak.

Płetwa pokryta blachą z nierdzewki

14 czerwiec

 

Po wykonaniu poszycia do wysokości burt jacht szlifujemy, malujemy, szlifujemy, malujemy, itd. Razem 7 warstw poliuretanu, do granicy zanurzenia na czerwono ponad powierzchnie wody lakierem bezbarwnym. Teraz jacht obracamy dnem do dołu. Koniec pierwszego etapu, teraz dopiero „schody” przed nami. Dziwię się że jeszcze nam się chce. Teraz mała dygresja: pracuje na PKP, jestem automatykiem sterowania ruchem kolejowym. W domu przeważnie jestem o 15.30, a prace przy łajbie zaczynamy ok. 17.00 i walczymy do 21.00, a nawet 22.00 i później, a ile się przy tym nakłócimy ze wspólnikiem - ale twórczo. Żona patrzy na mnie coraz bardziej krzywo. Ale co zrobić – realizacja marzeń wymaga poświęceń.

25 wrzesień


Odbieramy zamówiony maszt i bom z firmy „Mast”. Nie jest to tanie przedsięwzięcie, ale uznaliśmy, że trzeba dać zarobić fachowcom, a i profil ma lepszy przekrój (niż ten z Kęt) jest lżejszy no i jest anodowany. Mordujemy się z ostatnimi 2 wzdłużnikami jeden z nich pękł nam 4 krotnie, robimy go od nowa.

Prace nad jachtem

Teraz kolej na pokładniki. Są to posklejane listewki w kształcie łuku na odpowiednim modelu a lepiszczem jest żywica. Mamy ich do zamontowania 20 sztuk. Problem w tym że ich górna krawędź musi przebiegać idealnie w linii prostej bo sklejka wygina się tylko w jednej płaszczyźnie a poszycie pokładu musi do nich przylegać idealnie. Trzeba też przewidzieć miejsce na luk przedni. I znowu czas, czas...

Posklejane listewki w akcji
I jeszcze raz listewki...

20 październik


Kolej na grodzie. Robimy je ze sklejki 12 mm. Do każdej trzeba wykonać mustro. Do świąt Bożego narodzenia grodzie gotowe. Wlaminowaliśmy je na żywicę i tkaninę szklaną.

Szwagier Tadziu przy pracy

ROK 2001

10 luty


Koronkowa siatka listew na dziobie w kokpicie i wszędzie tam gdzie trzeba gotowa.

Prezentacja siatki z listew

Te słowa łatwo się pisze, ale wykonanie olistwowania w kokpicie, gdzie trzeba przewidzieć bakistę, achterpik... przy wygiętej w łuk pawęży to dopiero było wyzwanie dla automatyka i mechanika. Koncepcje zmienialiśmy parę razy, przybywało listew, a do efektu końcowego daleko.

Olistwowania w kokpicie
Olistwowania w kokpicie
Olistwowania w kokpicie

W trakcie wykonywania szkieletu kokpitu trzeba wymyślić i wykonać odpływ wody spod klapy bakisty, przewidzieć miejsce prowadzenia fału miecza i wymyślić sposób zamocowania talii grota do stępki i dna kokpitu. Trzeba to wszystko obić sklejką, a co na wierzch? Na teak nas nie stać, ale od czego pomysłowość. Dostałem w prezencie drewno twardsze od dębiny, cięższe od wody, nikt nie wie co to jest, wygląda jak mahoń ma piękny kolor. Musi się nadać. Pocięliśmy je z dużym trudem na klapki oszlifowaliśmy przykleiliśmy na żywicę jak wyszło widać. Spoiny wypełnimy poliuretanem ”TYTAN 50”.

Robimy też jaskółki (teraz już wiemy że najlepiej byłoby zrobić je zamykane, obecnie jak pływamy wygląda jakby był wciąż bałagan). W lutym mamy gotowy kambuz.

Długo szukaliśmy zamknięć do drzwiczek, aż Tadziu trafił w lumpeksie na kamizelkę z pięknymi zapinkami. Nadały się znakomicie.

Zrobiliśmy denniki, wlaminowane również na żywicę i tkaninę, koje gotowe. Hunkoję skróciłem o ok. 30 cm i mam miejsce na butle gazowe a nie w szafce pod kuchenką. Dostęp do butli mam z kokpitu. Do końca marca mamy pomalowane wnętrze. Wybraliśmy firmę Tikkurilla i jej lakier wraz z podkładem antygnilnym i konserwującym.

15 maj


Wykonanie mustra pokładu to kilka dni pracy, ale leży świetnie. Teraz czas na sam pokład, będziemy go przyklejać w całości. Poprosiłem 3 kolegów do pomocy. W 5 osób przez 2 godziny walczyliśmy z gęstniejącą żywicą, rozładowującymi się wkrętarkami i sprężynującą sklejką, ale udało się.

 

 

 

Sklejka leży na pokładzie lepiej niż mustro HURRRA... Teraz wakacje.

10 październik


Wakacje wakacjami a my i tak cały czas kombinujemy co jak zrobić. Nieraz po skończonej pracy, jak coś się udało, zamiast iść do domu potrafiłem siedzieć i gapić się (po poznańsku przyglądać się) w to co zrobiliśmy myśląc co dalej. W międzyczasie wykonany rumpel, jarzmo steru i wiele innych elementów wszystko z klejonego naprzemiennie drewna mahoniowego i dębiny (jasne, ciemne).

W projekcie Pana Jaszczewskiego suwklapa jest płaksa i przykryta plexi, przez co mocno odstaje od pokładu. Ja chciałem być ambitny i wymyśliłem sobie suwklapę wygiętą w łuk pokładu i do tego jak najcieńszą. Zeszło mi trochę czasu, bo najpierw musiałem wykonać model na którym kleiłem (na Construktitex) poszycie suwklapy z kilku warstw cienkiej sklejki mahoniowej. Potem dodałem handrelingi też z klejonego z kilku warstw kolorowego drewna. Na czym ma jeździć suwklapa wymyślił Tadziu. Były to paski blachy z nierdzewki i teflon. Chodzi naprawdę cicho, bez luzów, nie szura tak jak wszystkie „plastiki”.

W literaturze żeglarskiej fachowcy mówią, że w jachtach budowanych przez amatorów zapaleńców brak jest dbałości o szczegóły. Ja chciałem być nietypowy i zrobiłem suwklapę, przykrycie achterpiku w intarsji z kilku rodzajów forniru.

Stół też mamy w intarsji jak to wyszło widać na zdjęciach.

Trwało to trochę ale efekt jest. Chodziłem dumny przez tydzień ha, ha. Jest też drugi efekt, jak zabierasz się za budowę jachtu, a masz żonę i dzieci to weź pod uwagę, że jej to dość szybko zbrzydnie i będziesz miał na pewno przechlapane. Druga uwaga to partner z którym budujesz to jest najważniejsze!

ROK 2002
 

12 marzec
 

To już 300 dni walczymy przy naszym jachcie, a końca nie widać. Nadal wiercimy, kleimy, szlifujemy aby móc w końcu go całego polakierować i przykręcić osprzęt.


5 kwiecień
Już po świętach Wielkanocnych, a my nadal mamy mnóstwo pracy - chcemy przecież wypłynąć w tym roku. Zaczynamy lakierować całość.

Od maja zaczynamy mocować osprzęt, bulaje zamówiliśmy w firmie „Motoplex” w Poznaniu, za nieduże pieniądze, a świetnie wykonane. Przez cały czas budowy mamy liczne odwiedziny kolegów żeglarzy, podpowiadają nam radzą i pomagają. Mamy też pomocników w materiale niektórzy zafundowali nam elementy osprzętu, mamy nawet przetwornicę 12V/220V. Przyjaciel podarował mi kosz dziobowy, ławeczkę,

bramkę do stawiania masztu, podpórkę masztu czyli większość stali – taki miał kaprys. Bez nich ten jacht powstawałby znacznie dłużej. Za uzbierane przez 4 lata pieniądze kupujemy teraz cały osprzęt i wyposażenie. Silnik przyczepny kupiliśmy używany 2-letni u przedstawiciela Tohatsu w Poznaniu mistrza motorowodniackiego Pana Rybarczyka. Przyczepkę podłodziową znaleźliśmy w Łodzi też używaną. Szarpnęliśmy się na sztywny sztag z „Mastu” mamy kotwicę pługową 5 kg z cumą zwijaną na bęben umieszczony na rufie. Akumulator mamy żelowy 85 Ah. Jacht jest już po przeglądzie wykonanym przez rzeczoznawcę PZŻ i zarejestrowany, nadano nam numer PO312.

30 czerwiec


Chrzest jachtu na sucho – do wody daleko, czas goni.

Cały osprzęt, olinowanie pasuje, elementy jachtu działają bez zarzutu. Jedziemy na mazury w ciemno - musi wszystko grać. To już 461 dzień pracy. Nasz jacht nazwaliśmy „TOJS” - brzmi to jakby kiepski anglista napisał zabawki, ale są to nasze inicjały Tadeusz Okupniak, Jarosław Sip.


Moja refleksja końcowa: podziwiam moją żonę że jednak zdzierżyła i nie spakowała mi walizek (a różnie bywało), bo przez czas budowy jachtu w domu bywałem raczej rzadko przed 21.00. Na szczęście miałem obrońców w postaci córek (24 i 22 lata) - zdążyłem zarazić je żeglarstwem.

Oto kila zdjęć dla niedowiarków – nasz Mak naprawdę pływa!

11 lipiec
 

Wodowanie naszego TOJSa w Rynie po 10 godzinach jazdy. Wszystko gra. Jesteśmy dumni. A ja mam prezent na 50 urodziny!

AHOJ!

Klapki ze sprezntowanego drewna
Klapki ze sprezntowanego drewna
Meble na jachcie
Meble na jachcie
Zamknięcie do drzwiczek
Pokrywanie pokładu
Pokrywanie pokładu
Pokrywanie pokładu
Rumpel i jarzmo steru
Suwklapa
Achterpik
Stół
Pierwsze efekty lakierowania
Pierwsze efekty lakierowania
Pierwsze efekty lakierowania
Pierwsze efekty lakierowania
Pierwsze efekty lakierowania
Podarowany kosz dziobowy
Podarowana ławeczka
Przyjęcie na koniec budowy
Przyjęcie na koniec budowy
Chrzest jachtu
Modlitwa
Rozbijany szampan o dziób
Wnętrze Maka i Ja
Wnętrze Maka i Ja
Pierwszy rejs - na przyczepę
Mak gotów do drogi nad jeziora
Jacht na przyczepie
Pływający Mak
Mak w porcie
Wodowanie jachtu Mak